Mama

czy znajdę 15 minut dziennie na ….. ?

Październik 6, 2017

Jest taka dziedzina mojego życia, która kuleje. Nigdy nie byłam językowym orłem. Mimo, że chodziłam do liceum z rozszerzonym językiem obcym, pracowałam w firmie, w której 80 % maili wysyłałam w języku angielskim lub niemieckim, a do niedawna moje hobby wymagało ode mnie kontaktowania się z ludźmi z całego świata, nigdy nie nauczyłam się języka w takim stopniu, aby swobodnie się nim posługiwać. W dodatku od momentu,  kiedy urodził się Antek praktycznie wcale nie miałam kontaktu z językiem obcym. W ciąży miałam ambitny plan,  aby wykorzystać ten czas, na naukę angielskiego, niestety byłam tak rozkojarzona, że moja kuzynka przestała widzieć sens mojej dalszej nauki, bo nasze lekcje zaczęły przypominać spotkania na ploteczki. Na całe szczęście nasz Antek nie odziedziczył po mnie  braku talentu do nauki języków obcych. W tym momencie potrafi powiedzieć więcej słówek po angielsku niż po polsku.  A jego poranne wołanie ” Go, go mama, water and sok „, lub ostatnie „what? ” rozczula mnie na maksa. Może chociaż on będzie miał lekkość w komunikowaniu się w języku obcym i przyjdzie mu to bardzo naturalnie. Aby móc wspierać własne dziecko i zrobić też coś dla własnego rozwoju,  pomyślałam, że będzie to dobry czas,  abym przypomniała sobie to, czego kiedyś sama się nauczyłam i nadrobiła moje zaległości w języku angielskim, może za pół roku utnę sobie pogawędkę z własnym synem nie tylko po polsku, ale nawet po angielsku.  Aby poczuć się jeszcze mocniej zmotywowaną, dzielę się z tym faktem dodatkowo z Wami :D.

Co mam do dyspozycji ?

Z racji tego, że  regularne uczęszczanie na zajęcia w moim przypadku jest niemożliwe, skorzystam z opcji nauczania angielskiego online i skorzystam z kursu ESKK. Do dyspozycji będę mieć zeszyty ćwiczeń, które przyszły do mnie pocztą, płytę CD i dostęp online do platformy ESKK, z której mogę korzystać na laptopie, tablecie, a nawet na telefonie. Początkowo miałam plan, aby rozwiązywać wszystkie zadania pisemnie, jednak po bliższym zaznajomieniu się z wersją online, wydaje mi się, że ten sposób będzie dla mnie najbardziej optymalny. Zwłaszcza, że mogę się logować na dowolnym urządzeniu i zacząć od miejsca, w którym skończyłam naukę.  Mam tam dostęp do wszystkich nagrań. Dodatkowo wszystkie zadania są interaktywne. Mogę od razu rozwiązywać ćwiczenia i wysyłać je do sprawdzenia, a postępy są pokazywane w % , dzięki czemu od razu widać jak idzie nam przyswajanie materiału.

Mam plan

Planuję poświęcać około 15 minut dziennie na naukę, wiem, że na pewno nie uda mi się przysiąść codziennie, ale 4 – 5 razy w tygodniu będą naprawdę dobrym wynikiem. Przejrzałam już dokładnie zeszyty ćwiczeń, są one bardzo bogate w obrazki i zdjęcia, dlatego nowe słówka będę mogła sobie przyswajać wspólnie z Antkiem, on będzie od razu ćwiczył polskie i angielskie wyrazy, więc w tym przypadku upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. W samochodzie zainstalowałam sobie już płytę. Największy problem może stwarzać samo rozwiązywanie zadań, ale na całe szczęście  ten kurs będę miała zawsze przy sobie i będę mogła kontynuować dokładnie tam gdzie skończyłam. Także jeśli zdarzy mi się nudzić np. podczas podróży, czekając w kolejce do fryzjera itd. wystarczy, że sięgnę po telefon.

Za kilka miesięcy pokażę Wam ile materiału udało mi się przerobić i jakie są moje opinie na temat kursu online. Motywacja do działania jest, teraz tylko, aby starczyło mi silnej woli. 

Jestem ciekawa, czy któraś z Was korzystała z takiego kursu online i jakie były Wasze doświadczenia.

You Might Also Like

3 komentarze

  • Reply Marta Październik 9, 2017 at 8:30 am

    🙂 Rozbawiłaś mnie tym tekstem o synku. Dziecko to faktycznie najlepszy motywator :). Ja też uczyłam, się angielskiego z ESKK. Mam pierwsze dziecko już w szkole i niestety nieznajomość języka angielskiego powodowała, że nie mogłam pomóc Oliwce w nauce. Ostatecznie niektóre ćwiczenia robiłyśmy razem 🙂 Ja wolałam książkę i audiobooka a córka wolała klikać na tablecie. Przyznam, że miała dużo samozaparcia i nauka poszła mi bardzo gładko. Na pewno pomagał fakt, że mogłam sobie pogadać w domu po angielsku 😉 Przy tym skorzystał też mój mały Ksawery i powtarzał niektóre słówka z wielką radością. Ja rozpoczęłam kurs od darmowej próbki a później dopiero jak sprawdziłam, czy u mnie się to sprawdzi to kupiłam cały. Kto chciałby wypróbować to znalazłam tutaj https://goo.gl/OZULyX trzeba się zarejestrować, ale to pikuś i w zamian można się pouczyć za darmo.

  • Reply Julia Październik 12, 2017 at 5:34 pm

    Interesująca forma nauki.

  • Reply Kasia Październik 13, 2017 at 11:22 am

    Miałam podobny plan w ciąży..i skończyło się tak samo jak u Ciebie :)) spróbuję może tego sposobu 🙂

  • Leave a Reply